czasem mam watpliwosci co do pewnosci. pewnosci bywaja watpliwe, bo pewnosci zdarzaja sie od roku i maja tendencje do zmieniania sie w niewatpliwosci lub w watpliwosci tuych brak. braki pewnosci i watpliwosci nadchodza sezonalnie jak tsunami, atakuja nabrzeza mojej wydumanej wyobrazni ktora prezentuje miliard tysiecy obrazow typu odwiedzane strony internetowe ktore smia sie bezczelnie pokazywac w operze, takiej wyszukiwarce internetowej, albo costam. jestem czesciami ciala moimi i naszymi, ktore sie mieszaja i szejkeruja jak u barmana w klubie jakims, czesciami ciala ktore nie sa w calosci ani moimi ani twoimi, tylko jakims pomiedzy tworem cialowym stworzonym z konstrukcji pomiedzy. lubie sluchac kiedy mowisz ze na pewno ze tu ze teraz i nastepnie potem w przyszlosci, o ile cokolwiek moze byc na pewno tymczasem. tym czasem ten czas jest stworem niekontrolowanym. dotykqaj mnie i upewniaj, ja widze wszystko co mogloby byc czarna strona strony bialej. widze to wszystko i przekreslam krzyzykiem co niemal swiety jest. przekreslam przeszlosc i mam wyjebane na nia ale dotykaqj mnie czeciej, zeby chujumuju cokolwiek lecialo szybciej niz kometa. najdorzsze sa chwile ktore sa teraz. badz zawsze moja teraz-chwila.
niedziela która zaczeła się w sobotę wieczorem.
było ciepło bardzo a potem zimno. też bardzo. to jest z momentu pomiędzy.
tajniki naszych dotyków rozgryzam zamiast gryźć paznokcie ze strachu. połączenie nawiązuję bezprzewodowo, bo znam kod dostępu i wiem jak posługiwać się tą techniką. i sił nie mam na bezsensowne systemu restarty. współpracujemy dobrze, bo ty masz patent na moje serce.