|
mało ze sobą rozmawiały, mało sobie czułości okazywały. jak to skarpety. nic nadzwyczajnego. budzę się rano i wymazuje wszystko co wcześniej i myślę sobie, że oto jest kolejny dzień, kiedy mogę zrobić tak wiele rzeczy. skarpety suszą się spokojnie. więc daję z siebie milion cząsteczek czułości, dotyku, zapachu, wypluwam się jak tylko mogę w kawałkach i na części przed tobą, dla ciebie i obok. a w zamian zmęczenie, zapach porannej nieświeżości i daj mi spokój chcę jeszcze pospać. słońce porankowe, śniadania na balkonie - plan na wakacje wydawał się najpiękniejszy. tymczasem wieczory w śmierdzącej kuchni, permanentne zmęczenie, nawarstwiające się problemy i może poszukam odpowiedzi na forach internetowych a może znowu spróbuję zbudować ci domek żebyś poczuł się szczęśliwy. a może już nie mam siły. a może ja też pójdę spać, wstanę pierwsza, powiem papa. skarpetki skarpetkami, schnące po nocach pranie, wysprzątane przestrzenie, ojej jakie śliczne z daleka. ojej jak chciałabym odebrać telefon, w którym tym razem ktoś MI powie bezwarunkowo 'cześć, chciałem tylko zadzwonić żeby powiedzieć, że cię kocham, że dziś jest bardzo ciepło ale pamiętaj że może spaść deszcz i to wszystko, po prostu lubię twój głos". odległości zwiększają się i nie ma bezinteresownych wyznań, które właśnie po to są i temu służą, żeby niczemu nie służyć tylko być. wiem wiem, o co mi chodzi. wiem wiem, znowu się czepiam. wiem, nudzi cie przytulanie i wszelka ogólnie czułość. i dotyki i plany na wieczór i słodkie wiadomości czułe słówka poprawianie sobie nastroju to nudy i bezsens. wiem wiem wiem.
(07.07.2009 :: 11:23).
po co wszyscy naokoło jesteście skoro was nie ma, rodzino droga? każdy z nas i was, cała nasza trójka, bądź czwórka z dwoma tatusiami na pół, żadnego w całości. z siostrami, braćmi, dziećmi z nieprawych łóż, z prawych, mniej prawych z bardziej i mniej legalnych. wszyscy wy ze swoimi genetycznymi badaniami, z odkrywaniem naszej wspólnej przyszłości i szukanie w niej dowodów na to, że tak strasznie unikatowi jesteśmy. pokręceni wszyscy z osobna i razem jak mało która rodzina. pani psycholog co drzewko sobie rysuje i umieszcza nas na odpowiednich miejscach gubi się i nie rozumie. zresztą ja sama nie wiem co mówić jej mam o was. nie ma i mnie wedle własnej potrzeby i życzeń, wedle własnego rozkładu czasu. bardzo jesteśmy oddzielnymi gwiazdami w podobnych układach słonecznych i całkiem nawet czasem do siebie pasujemy. a czasem tak całkiem nie. lubię was i kocham tak teraz mało, wczoraj albo jutro trochę więcej. rozmawiam sobie o was i was rozkładam na części pierwsze i wyciągam stamtąd co moje żeby powkładać z powrotem między swoje żebra i inne. zbieram wszystkie niedopatrzenia, wszystkie kupki co narobiliście mi i sprzątam dzielnie malutką szczoteczką. szuru szuru. róbcie dalej swoje.
(12.07.2009 :: 05:55).
|
ank lyszka sara kcz barabara maped chili bart uuuuu hefalump 2010 marzec luty styczeń 2009 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad |